Jak budować odporne psychicznie zespoły? – część druga

Odporność psychiczna zespołów i budowanie jej.
Rozmowa z Sylwia Rybak i filmem w tle pt. „Trener” cz.2

Część pierwsza rozmowy: KLIK

Zafascynowała mnie osobowość tytułowego trenera, jego konsekwencja, poczucie misji i to, że finalnie zwycięża i ratuje chłopaków przed złym światem, upadkiem i schematem. Rzecz toczy się w amerykańskiej biednej dzielnicy, w miasteczku w którym Trener się urodził. Wraca tam, aby wspierać drużynę koszykówki jako trener Wchodzi w tę rolę mimo małych zarobków i bardzo trudnej sytuacji. Kultura organizacyjna to szkoła, ze wszystkimi jej ograniczeniami. Słaba szkoła, słaba drużyna a dobry Trener.

Poprzednia część zakończyła się w momencie, gdy zespół zaczął odnosić sukcesy. Na horyzoncie zaczęły się jednak zbierać ciemne chmury. Trener odkrywa, że w sporcie wszystko zmierza ku lepszemu, a w szkole jest słabo. Oznacza to, że zawodnicy nie dotrzymują kontraktu. Jak Trener sobie poradził z taką sytuacją i jak zarządził zespołem? Dowiesz się tego z mojej rozmowy z Sylwią Rybak – ekspertem od odporności psychicznej.

Wybór zawodnika

Grażyna Pławska: Mamy kolejny etap w rozwoju zespołu. Już się wszyscy jakoś zintegrowali, odnoszą pierwsze sukcesy. To przyciąga. Jeden z zawodników, który odszedł, gdy pojawił się Carter, wraca. Trener stawia mu warunki wejścia nie do przejścia. Często pytam zespoły, liderów o to, w jaki sposób dobierają ludzi do zespołów. Bardzo często jest to przypadkowe. W przypadku drużyny trener decyduje, głównie w oparciu o posłuszeństwo. Czy takie podejście do zawodnika jest dobre? Kiedy okazuje się, że zawodnik nie jest w stanie spełnić wymagań Trenera, załoga realizuje te zadania w jego imieniu. Piękny pokaz solidarności i jedności zespołu.

Co o tym sądzisz?

Sylwia Rybak: To, co jest wartością wśród osób odpornych psychicznie, to nie to, że przenoszą góry i robią 100 pompek na minutę, tylko to, że robią te pompki na 100%. Nie jest problemem, że ktoś nie zrobi 100 pompek. Pproblemem jest to, że się nie angażuje. W zespołach, w których myśli się o odporności psychicznej, premiuje się to, że ktoś daje z siebie 100 % i nacisk musi być kładziony na proces, a nie na rezultat. Odporność psychiczna nie daje nam gwarancji, że staniemy na podium, że będziemy wygrywać mecze, że zostaniemy najlepszym sprinterem. Odporność psychiczna sprawia, że dajemy z siebie wszystko. Nie poddajemy się. Jest takie stwierdzenie, że możesz się potykać, możesz ponosić porażki, ale i tak dawaj z siebie 100%. Jeśli się potkniesz dając z siebie 100%, to to jest ok.

Czy popełnianie błędów jest złe?

G: Jak to mówisz, to przypominają mi się sytuacje popełniania błędów i chęć szukania winnych, ukarania za błąd. Bo przecież nie ma przyzwolenia na błędy. Mam z tym zawsze duży problem. Jak powiedzieć ludziom, że jeśli chcemy się doskonalić, chcemy być organizacją, która robi najlepszą robotę, czyli nie chcemy pobłażać tym błędom, to jednocześnie ważne jest, aby wyciągać z nich wnioski i uczyć się na tych błędach. Pojawia się dylemat: ukarać czy omawiać? Co właściwie należy robić w takiej sytuacji?

S: Ja tu nie widzę sprzeczności. Nie jest problemem, że ktoś się potknął, że popełnił jakiś błąd. Problemem jest to, jak organizacja i zespół do tego podchodzi. Czy ten błąd jest od razu pretekstem do piętnowania, do wyżycia się, do wyszydzenia, czy też błąd jest lekcją. Idziemy do takiego szerokiego tematu jak praca z porażkami w ogóle. Praca z porażkami jest elementem budowania odporności psychicznej. Chodzi o to, aby wyciągać z błędów wnioski, aby nie być recydywistą w popełnianiu błędów.

Osoby odporne psychicznie wyciągają wnioski z popełnionych błędów. Zastanawiają się, jak inaczej wykonać coś, co teraz nie wyszło. Droga uczącego się i droga wyrokującego. Uczący się to ten, który potyka się, ale zaczyna się zastanawiać dlaczego się potknąłem, co następnym razem zrobię, żeby się nie potknąć.

Druga droga to droga wyrokującego. On szuka winnych na zewnątrz, albo idzie w obwinianie siebie.  Sztuką jest tak pracować z drugim człowiekiem, tak pracować z członkami  zespołu, aby każdy zawsze był na drodze uczącego się. Każdy ma robić lepiej, bardziej, inaczej. Nie chodzi o to, żeby nie błądził. Chodzi o to, żeby nie powtarzał błędów. Ja tu nie widzę  sprzeczności. O taki sposób myślenia chodzi, nie  piętnujemy za błędy. Piętnujemy za recydywę.

G: ….

Poziom odporności psychicznej

S: Dobrze żeby wybrzmiała jeszcze jedna rzecz. W świecie sportu jest tak, że im odporniejszy psychicznie zawodnik, tym lepiej sobie radzi,. Łatwiej wyciąga wnioski. Bardziej się angażuje, podejmuje ryzyko, wyzwania. Natomiast to nie jest tak, że każdy z nas musi mieć tej odporności psychicznej full na 100%. Każdy z nas potrzebuje ją mieć na dobrym poziomie. Należałoby popatrzeć na zespół z dwóch perspektyw:

  • Czy chcemy budować odporność psychiczną członków zespołu, aby nam wszystkim było po prostu łatwiej?
  • Jakiej odporności psychicznej potrzebujemy? Czy potrzebujemy jej na 100%, bo jesteśmy zespołem strażaków? Czy jesteśmy na przykład zespołem  terapeutów kryzysowych i wtedy potrzebujemy czegoś innego. Albo na przykład jesteśmy działem HRów i też potrzebujemy tej  odporności psychicznej na konkretnym poziomie.

Ważne jest, żeby mieć świadomość, że każdy poziom odporności psychicznej coś nam daje. Jednocześnie może nam coś również ograniczać. Może nas ograniczać to, gdy mamy mało odporności psychicznej, bo nie będziemy próbować,. A gdy mamy jej za dużo, to możemy nie dostrzegać, że ktoś ma inaczej. Możemy też za bardzo pójść w jakąś inicjatywę. To zawsze trzeba wyważyć. Fajnie jest pracować nad odpornością psychiczną. Dobrze jest być odpornym psychicznie, ale trzeba mieć w tyle głowy kontekst, do czego tej odporności psychicznej potrzebuję i ile jej potrzebuję.

Odporność psychiczna i jej przydatność

G: Czyli dobrze byłoby mieć świadomość tego parametru, pomierzyć go. Odnośnie pomiarów, to drużyna zaczyna wygrywać. Trener Carter odnosi sukces. Zawodnicy idą w postawę arogancji. Mają poczucie siły, niezniszczalności. Carter robi taką scenkę: nie mówi im wprost, a z dużą ironią „o! zobacz jak ja sobie tutaj pięknie zasznurowałem buta! Jaka piękna sznurówka! Jak pięknie zasznurowany but. Brawo!

Carter zaczyna robić taki teatr. Przypomina tym samym, że wartością jest szacunek dla przeciwnika, szczególne tego, który przegrywa. To, że wygraliście, to jedno, ale po co musieliście ich upokorzyć?! Trener cały czas pilnuje, mimo że sam upokarzał tych chłopaków na początku, to jednak nie pozwala im iść w stronę arogancji. Apeluje o trzymanie klasy. Wygraliśmy – super! Bierzmy się dalej do roboty i pilnujmy się w tym aspekcie. To jest proces i trzeba się dyscyplinować.

Jak się ma odporność psychiczna do arogancji, do tego typu pokusy, że „ach ja to już jestem najlepszy”?

S: Myślę o dwóch rzeczach. Po pierwsze znowu wracamy do tego, że ważny jest proces, a nie tylko cel. Czyli to, że odfajkowaliśmy jakiś tam mecz, to jeszcze nic nie znaczy. Nie oznacza to, że już jesteśmy na piedestale, ponieważ liczy się proces.

Po drugie z arogancją to jest czasami tak, że osoby bardzo odporne psychicznie, jak jeszcze parę innych cech osobowości się na to nałoży, mogą się stać bardzo aroganckie. Mogą się czuć zbyt pewne siebie. Te osoby są przekonane o swojej  „świetności”, a to się nijak ma do rzeczywistości. To jest zagrożenie, bo droga w arogancję czy samozachwyt nie będzie dla nich dobra. Tutaj jest bardzo potrzebna pokora. To jest ryzyko przy takiej super ekstra wysokiej odporności psychicznej.

Odpowiedzialność

G: Chcę teraz poruszyć temat całego kontekstu, w którym się znajdują nasi zawodnicy. Kontrakt, który zawarł z nimi Carter, mówił o tym, że muszą uzyskać średnią z ocen 3,7. O ile sam mierzy mecze, widzi wyniki sportowe, to nie ma dostępu do wyników w szkole i nie ma pojęcia jak zawodnicy się uczą. Dla Cartera to w pierwszej kolejności są uczniowie, a dopiero w drugiej kolejności  zawodnicy.

Problem jest w tym, że Pani dyrektor nie pilnuje kwestii nauki zawodników i Carter nie dostaje raportów, więc próbuje je wyegzekwować. Mamy tam bardzo ciekawe dialogi między Panią dyrektor a Carterem. Pani dyrektor to taka osoba, która ma władzę, ale nie egzekwuje pewnych rzeczy, nawet nie ma na nic wpływu. Lata między zebraniami, taka jest zajęta, a tutaj trzeba temat dowieźć, bo Carter obiecał, że te wyniki będą. W końcu jakoś do tych wyników dociera i okazuje się, że jest z tym katastrofa. Zawodnicy sobie kompensują deficyty w nauce sportem i kompletnie nie  przestrzegają kontraktu. Co Carter ma z tym zrobić?

Wracamy teraz do początku, czyli tego w jaki sposób budować odpowiedzialność. Już ich nie każe ogromną ilością pompek, bo ile tych pompek w końcu mieliby zrobić? To by było absurdalne. Jednak mówi, że jeżeli nie poprawią tych ocen, to nie będzie ich trenował. To jest mocne. Na moich warunkach ma być. Podpisaliście kontrakt i go nie dotrzymaliście, więc ja Was nie będę trenował. Zamyka sale i wychodzi.
Pojawia się kryzys. Szkoła zaczyna się irytować. Jednak ponieważ jest to jedyne co Ci chłopcy mają, zaczynają wywierać presję na Cartera, który jest jak skała. Dewastują mu sklepy, jednak Carter  pozostaje niewzruszony. Jak postanowił, tak robi. Niesamowita jest ta jego niezłomność. Gdy się pojawia sąd, głosowanie nad Carterem, on mimo wszystko na nikogo się nie irytuje. Konsekwentnie tłumaczy swój punkt widzenia „proszę państwa zawodnicy zobowiązali się do tego i tego, to jest nauka, to jest dla nich ważne”. W efekcie tego wszystkiego, Cartera wywalają.

Co myślisz Sylwia o takiej odporności psychicznej? Ona jest tak silna, że Carter może powiedzieć „nie, ja nie będę szedł na żadne kompromisy”.

Odporność psychiczna

S: Myślę o kilku rzeczach. Nie wiem czy do oceny jest odporność psychiczna trenera. Ja myślę tu o tych chłopakach i teraz jak jesteś odporna psychicznie tak super na 100%, to właściwie w każdej sytuacji te mecze wygrywasz. Wygrywasz je na boisku, w szkole, w pracy… Z takim nastawieniem psychicznym. Wygrywasz w tym sensie, że dajesz z siebie wszystko, realizujesz swoje cele, idziesz, uczysz się itd. Ale jak patrzę sobie na takich chłopaków, tak jak oni są sportretowani w tym filmie, to widzę że realizują się w części sportowej, ale szkoła jest dla nich obszarem mocno wrażliwym, niezaopiekowanym.

Jak sobie testujemy odporność psychiczną, to może się okazać, że mamy jej tak pół na pół, pół odporności, pół wrażliwości. Co to oznacza? To oznacza, że mamy takie obszary, które są zaopiekowane, w których sobie super radzimy, ale też takie, w których się czujemy źle, niekomfortowo, w których odreagowujemy, ponosimy duże koszty. No i teraz wychodziłoby na to, że na boisku jest super, ale w szkole tych kosztów jest dużo. I teraz, jeżeli budujemy odporność psychiczną człowieka, zawodnika, to my ją budujemy na wszystkich polach, bo człowiek jest całością. Nie ma człowieka zawodowego i człowieka domowego. Człowiek jest całością. Jeżeli gdzieś jest sporo tych pęknięć, tej wrażliwości, to prędzej czy później, będzie się to przekładać na różne obszary. Warto się jak gdyby tą całością zaopiekować.

Tak można metaforycznie o tych chłopakach powiedzieć, że oni popękane obszary to mają na szkole. Jest im tam trudniej, nie radzą sobie. Na boisku poczuli się mocni. To teraz pytanie: jak tę moc z boiska przetransferować na szkołę? Czy ten wysiłek, który wkładają w realizację kolejnych celów sportowych, mogą też włożyć w sferę szkolną. A co do trenera, nie wiem, myślę sobie, ze może mógł wcześniej zareagować, zapytać „jak tam chłopaki szkoła”? Skoro czekał i mleko się rozlało, to czy w tym też nie ma jego  odpowiedzialności. Skoro dał im ten kontrakt, a skoncentrował się tylko na sferze wydawniczej, to czy nie ma w tym jego  odpowiedzialności, że nie wyciągnął konsekwencji z tej drugiej sfery. Dlaczego tu czegoś od siebie nie dał?

Kontrakt

W filmie nie ma wszystkiego powiedzianego. Ja bym pewnie nie odeszła. Ja bym pewnie przedefiniowała kontrakt. Znowu to może kontrakt był źle zawarty, może te kamienie milowe były źle określone. Jak myślę o tych chłopakach, to budowanie odporności psychicznej młodych ludzi, to budowanie jej w porozumieniu ze  środowiskiem, w którym się obraca. Jak mówimy o dzieciach, to budujemy ich odporność psychiczną razem z rodzicami i z wychowawcami. Ale gdy myślimy o zespole, to też myślimy o człowieku, który jest wszędzie. Jeśli ten człowiek poza pracą ma źle, to to zło przyjdzie za nim do pracy. Trzeba mieć też tego świadomość. Ja bym nie zostawiła tych chłopaków. Zastanowiłabym się, czy dałam z siebie wszystko, a nawet jeśli dałam, to czy następnym razem nie mogłabym napisać tego kontraktu lepiej, aby zaopiekować się sferą szkolną.

Znowu wracamy do jeszcze jednej rzeczy. Pani dyrektor mu nie dała raportu. Przecież to jest wymówka. Nie dała no i?! Świat wymówek, jest światem osób bardzo wrażliwych, które boją się odpowiedzialności. Jeśli idziemy w „a bo ona mi nie dała, a bo on mi nie wysłał, albo coś”, to trzeba sobie zadać pytanie, czy to nie jest moja wrażliwość.

G: Film wykorzystuje to w taki sposób, że to drużyna wraca do Cartera. Wnoszą na salę stoły. Rodzice próbują dzieci przekonać do sportu, ale oni chcą Cartera, więc zaczyna się proces uczenia. Widać, że cała szkoła się w to  zaangażowała. To był taki moment wysokiej energii.  Podjęli decyzję, że od teraz będą się uczyć, jak już każą, no i się uczą. Pomagają sobie i jak można się domyślić w amerykańskich filmach, osiągają te średnie i wracają do gry. To jest ostatni epizod. Ten chłopak, który najpierw odszedł z drużyny, a potem wrócił, wypowiada cytat, bombardowany pytaniami Cartera: „czego się Pan tak naprawdę obawia”? W wypowiedzi chłopaka jest takie zdanie: „światło jest w każdym z nas”. To jest manifest, aby uwierzyć, że jest się wartością niezależnie od tego, czy osiągam wyniki. Jest w nas światło i można się do tego światła podłączyć. Carter pokiwał głową. Zaczęli trenować. Dostali bardzo ambitnego przeciwnika, jedną z najlepszych drużyn i rozgrywają mecz. No właśnie, to według Ciebie oni wygrali, czy przegrali?

Przegrać czy wygrać

S: Według mnie wygrali. Jeśli kontrakt był taki, że oni są i tu i tu celującymi graczami, to może był źle zrobiony kontrakt. Może trzeba było jakieś warunki minimalne założyć. Jeśli drużyna sprowadza z powrotem trenera, to nie wiem na ile to świadczy o odporności psychicznej, na pewno to świadczy o zespole. To znaczy, że ich kupił. To znaczy, że może oni potrzebowali właśnie tych pompek, przysiadów, potrzebowali uwagi kogoś. Te pompki, były tą uwagą skierowaną na nich. Może właśnie ktoś pokazał im jak się realizuje cele. To jest ciężka praca. Nie lubię tego określenia. Gdy na slajdach pokazuję, że osoby odporne psychicznie lubią ciężko pracować, to zawsze na sali szkoleniowej jest taki pomruk, że o Jezu, to lepiej nie. Po angielsku „hard working” brzmi lepiej. Tu chodzi o zaangażowanie. Cele się nie realizują, cele się realizuje. To ja je realizuję tymi rękami, i to poczucie, też jest strasznie ważne. Amerykańskie czy nie, myślę, że ta wartość jest przemycona w tym filmie.

G: Mecz przegrali. Carter wygłasza mowę, że grali fantastycznie i że jeszcze pewnie będą okazje.

S: Skoncentrowali się na procesie, a nie na celu.

G: Tak, i dobrze. Ale też On zmienił do nich stosunek. Widzimy jak się zmienia ich gra. Jest pokazane, że na początku grają tak jakoś chaotycznie, a potem to jest niesamowite jak walczą i próbują dopasować pewne taktyki do zmieniającej się sytuacji. Warto to sobie obejrzeć. Do mnie to bardzo przemawia, gdyż ja lubię świat sportu. Wywodzę się z tamtego świata i właściwie całe moje dzieciństwo było z nim związane, z rywalizacją i z osiąganiem. Odnieśli zwycięstwo nad wszelkimi swoimi ograniczeniami, żeby osiągnąć taki rezultat.

Droga do zmian

Czy mogłybyśmy pokazać na ich przykładzie, co konkretnie ten zespół zmieniał? Czyli jeżeli mówimy o elementach odporności, to jaka drogę oni przeszli?

S: Jeżeli patrzymy na poczucie sprawczości, to co jest ważne z każdym zespołem, to to co jest naszym zadaniem, na co mamy wpływ, za co odpowiadamy, na czym będziemy się koncentrować, jakie elementy naszej pracy musimy brać pod uwagę. Czyli ważna jest umiejętność koncentrowania się na tym, co mogę zmienić, na co mam wpływ.

Drugi element, to praca z emocjami. Myślę sobie, że czasami te pompki mogły być takim synonimem regulowania emocji, odreagowywania pewnych rzeczy. W ogóle trening fizyczny jest tutaj dobrą metodą do pracy z emocjami, skanalizowania ich na coś produktywnego. Praca nad tym co jest naszym celem, na czym się koncentrujemy, do czego dążymy, umiejętność koncentrowania się na procesie, na dowożeniu, na pewnej konsekwencji. Mówię o zaangażowaniu – co jest naszym celem, na co się nastawiamy, jaki chcemy wynik osiągnąć, jak chcemy zagrać. Do tego ta konsekwencja w treningach. Nie spóźniamy się, systematycznie pracujemy.

Wyzwania

Kolejny element, to wyzwania. Z jednej strony nie obwiniam nikogo za swoje rezultaty, biorę sprawy w swoje ręce. Nie boję się wychodzić na boisko, nie boję się stawiać sobie poprzeczek. Nie boję się konfrontacji z inną drużyną, ale też pracuję ze swoimi słabościami i  przezwyciężam je, żeby pobiec szybciej, żeby trafić bardziej, żeby zrobić coś więcej. Wyciągam wnioski, bo jest to element uczenia się. Co zrobiłem źle i co mogę poprawić. To, co i jak następnym razem zrobię, żeby tego uniknąć. Jest to droga uczącego się w ryzyku. Ryzykuję – fantastycznie. Ale jak mi nie pójdzie, to muszę wiedzieć, co następnym razem zrobię inaczej.

No i ta pewność siebie, tak? Czyli wierzę w siebie w swoje zasoby, znam swoje mocne strony, swoje słabości. Wiem, gdzie mogę na sobie polegać, ale też nie boję się mówić, jeśli coś mi nie pasuje, coś nie jest dla mnie łatwe, nie boję się prosić o wsparcie. Ta pewność siebie jest też budowana przez wizerunek siebie i przez analogie. Poradzę sobie tutaj, poradzę sobie tam. To, co jest fundamentem, to zbudowanie zaufania. Zbudowanie pewnej kultury pracy zespołowej, pewnego rytuału, sposobu pracy z osobami odpornymi i wrażliwymi. Otwartość na to, że ktoś może mieć inaczej, że może innych sposobów potrzebować.

Praca z porażką

Wprowadzamy kulturę pracy z porażkami, jako element uczenia się. Ważne jest zbudowanie poczucia bezpieczeństwa, żeby każdy mógł przyjść powiedzieć coś, zapytać. To musi być takie środowisko, w którym możemy popełniać błędy, bo się uczymy, że jesteśmy dla siebie nawzajem wsparciem. Ale też ważne są wartości, bo wiemy jaki jest nasz cel, jakie mamy standardy pracy. Wiemy, jakie są zasady, jakie są ramy tej naszej pracy, co wolno, czego nie wolno w tym aspekcie. Także wiemy, w jaki  sposób i jakimi wartościami się posługujemy. To też jest ważne, bo pewnego rodzaju kręgosłup wprowadza, co jest bardzo potrzebne.

G: To jest kolejność książkowa. Wydaje mi się, że oni zaczęli właśnie od pewności siebie.

S: Oni tak. I zaczęli też od poczucia sprawczości, czyli co możemy zrobić. Nie mogę sprawić, że drużyna przegra, ale mogę pobiec najszybciej. Mogę rzucić najdalej. Takie rzeczy faktycznie mogę. To są te dwa równe skoki Małysza. Nie mogę się koncentrować na kimś innym, niż ja sam.

Dziękuję za rozmowę i podsumowanie. Wierzę, że ta historia może być dla wielu z nas inspiracją i pokazuje co i jak konkretnie możemy rozwijać, co zmieniać, a co akceptować.

Grażyna Pławska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *